Dawno nie było posta, ponieważ ostatnio miałam taki młyn, że ledwo znajdowałam czas na spanie... Dzisiejszy wpis będzie nietypowy, bo kulinarny ;) Po tym zaganianym tygodniu postanowiłam zrobić sobie porządny, wegański obiad. Ostatnio w weekendy, gdy mam z reguły czas na przygotowanie porządnego obiadu, eksperymentowałam z wegańskimi przepisami z blogów, ale nie wychodziło...Poczułam się jakbym miała dwie lewe ręce i weekendami chodziłam niedojedzona :P Dlatego tym razem postanowiłam postawić na własną inwencję i muszę nieskromnie przyznać, że wyszło pysznie, zdrowo i pożywnie ;)
Na przystawkę przygotowałam chlebek arabski ze świeżym pomidorem i oliwkami, gdy to wszystko razem zmieszamy - wychodzi świeży, smaczny i dietetyczny wrap ;)
Danie główne było mieszaniną:
- brązowego ryżu (najpierw ugotowanego, potem smażonego w woku wraz z warzywami)
- tofu
- papryki czerwonej i żółtej
- pieczarek
- kiełków soi
- pędów bambusa
- bakłażanu
- marchewki
- pora
- szczypiorku
- papryczek chilli
- czosnku
- sezamu
- sosu sojowego
- z przypraw użyłam tylko pieprz cayenne (lubię ostre poprawy, stąd też te papryczki chilli ;) )
Samo przygotowanie było bardzo proste. Najpierw gotowałam przez 30 minut ryż, rozpoczynając jednocześnie proces podsmażania składników. Zaczęłam od smażenia tofu, potem dodałam pieczarki, jakoże te dwa składniki potrzebują trochę więcej czasu na ogniu. Następnie stopniowo dodawałam kolejne dodatki, przyprawiając je i polewając sosem sojowym. Dodałam ryż, gdy się ugotował i wszystko razem smażyłam, mieszając, jeszcze ok. 15 minut. Po dodaniu ryżu polałam potrawę ponownie sosem i dodałam przyprawy - pieprz cayenne i czosnek, żeby również ryż przesiąkł trochę tymi smakami i zapachami. Sezam niczym wisienkę na torcie dodałam już po smażeniu, na sam koniec ;)
Muszę przyznać, że nie przyłożyłam się do zdjęć danie głównego, ale tylko dlatego, że nie mogłam doczekać się konsumpcji ;D Podziwiam kulinarne blogerki, za to, że mogą tak czekać ze zjedzeniem aż obfotografują potrawy ;)
Oczywiście musiał być też deser ;) Nareszcie zaczyna się sezon na moje ukochane truskawki! Dlatego deser był równie prosty, jak pyszny - truskawki i pomarańcza.
Do popicia, jak widać na powyższych zdjęciach był sok brzozowy z maliną i zielona herbata :)
Było zdrowo, pożywnie, pysznie i wegańsko :)
Myślę, że takie danie może się sprawdzić, jeśli na obiad zapraszamy osoby jedzące mięso. Tofu można przyprawić tak, że będzie smakowało jak kurczak. Samo danie jest bardzo pożywne i w sumie nieco podobne do potraw jedzonych przez "mięsożerców". Dla mnie fajne jest dlatego, że jest proste, poza tym składniki możemy komponować w zależności od tego, na co akurat mamy ochotę.
















.jpg)





